niedziela, 12 sierpnia 2007

zatracenie

kilka godzin to przeciez chwila, jednak czasem to wiecznosc...
dwie godziny snu, potem trzy godziny snu... i tak caly czas,
w tym wszystkim jednak byla Swiatlosc...
Swiatlosc ktorej nie zobacze do piatku, Radosc ktorej nikt i nic nie zastapi...
wszystko inne moze nie istniec... nawet to ze ktos mnie gnoi nieslusznie, rzuca obelgami... wyzywa
nie ma juz dnia ani nocy... tylko nazwa "RR..." i to ze jest dzis duze zapotrzebowanie...
i niebo tak strasznie plakalo: "nie wyjezdzajcie stad... zostancie... blagam Was"

wtorek, 7 sierpnia 2007

moj poczatek...

witam...
moja historia zaczęła się dawno temu...
dziś jednak jej nie przedstawie...
jeden ze znanych wszystkim wymiarów nie pozwala mi na to...
żyję tylko dla Tej Jedynej, już tak długo... jednak nie tak jakbym mógł...