niestety... nigdy nie bede taki jak chcesz... taki jak ONI
nigdy nie sprostam wymaganiom...
bo jestem tylko tym czym jestem...
niedziela, 14 października 2007
piątek, 7 września 2007
a wieczorem...
kolejny dzień odchodzi jak przechodnie których mija się na ulicy
mój Abraxas... tak blisko, a jednak tak daleko...
czekam... a to wyrywa się ze mnie, pragnie odlecieć, pofrunąć do Naamah... w krainę Punt,
bez czego nie byłbym człowiekiem... serce, dusza, wszystko to co sprawia że jestem człowiekiem...
jeszcze 39 godzin 43 minuty
mój Abraxas... tak blisko, a jednak tak daleko...
czekam... a to wyrywa się ze mnie, pragnie odlecieć, pofrunąć do Naamah... w krainę Punt,
bez czego nie byłbym człowiekiem... serce, dusza, wszystko to co sprawia że jestem człowiekiem...
jeszcze 39 godzin 43 minuty
środa, 5 września 2007
tęsknię... jesień
Kochanie... jakżesz tutaj zimno... smutno nieprzyjemnie...
ubieram jakieś cieplejsze rzeczy ale one po prostu nie wystarczą...
moje ciało potrzebuje Twojego ciepełka, Twojego uśmiechu, słonecznego pocałunku ktory rozświetlił by ten półmrok nad całym krakowem...
jesień nadchodzi wielkimi chłodnymi krokami...
barwiąc delikatnie liście drzew... odpychając słońce coraz to dalej i dalej...
aby nie mogło ogrzać tego miejsca...
"cafe filo" to jedyna pozytywna myśl jaka teraz przechodzi mi przez głowę...
no i fakt że jeszcze 97 godzin, 37 minut i 15 sekund do przyjazdu pociągu...
czekam... tesknie... kocham...
ubieram jakieś cieplejsze rzeczy ale one po prostu nie wystarczą...
moje ciało potrzebuje Twojego ciepełka, Twojego uśmiechu, słonecznego pocałunku ktory rozświetlił by ten półmrok nad całym krakowem...
jesień nadchodzi wielkimi chłodnymi krokami...
barwiąc delikatnie liście drzew... odpychając słońce coraz to dalej i dalej...
aby nie mogło ogrzać tego miejsca...
"cafe filo" to jedyna pozytywna myśl jaka teraz przechodzi mi przez głowę...
no i fakt że jeszcze 97 godzin, 37 minut i 15 sekund do przyjazdu pociągu...
czekam... tesknie... kocham...
niedziela, 12 sierpnia 2007
zatracenie
kilka godzin to przeciez chwila, jednak czasem to wiecznosc...
dwie godziny snu, potem trzy godziny snu... i tak caly czas,
w tym wszystkim jednak byla Swiatlosc...
Swiatlosc ktorej nie zobacze do piatku, Radosc ktorej nikt i nic nie zastapi...
wszystko inne moze nie istniec... nawet to ze ktos mnie gnoi nieslusznie, rzuca obelgami... wyzywa
nie ma juz dnia ani nocy... tylko nazwa "RR..." i to ze jest dzis duze zapotrzebowanie...
i niebo tak strasznie plakalo: "nie wyjezdzajcie stad... zostancie... blagam Was"
dwie godziny snu, potem trzy godziny snu... i tak caly czas,
w tym wszystkim jednak byla Swiatlosc...
Swiatlosc ktorej nie zobacze do piatku, Radosc ktorej nikt i nic nie zastapi...
wszystko inne moze nie istniec... nawet to ze ktos mnie gnoi nieslusznie, rzuca obelgami... wyzywa
nie ma juz dnia ani nocy... tylko nazwa "RR..." i to ze jest dzis duze zapotrzebowanie...
i niebo tak strasznie plakalo: "nie wyjezdzajcie stad... zostancie... blagam Was"
wtorek, 7 sierpnia 2007
moj poczatek...
witam...
moja historia zaczęła się dawno temu...
dziś jednak jej nie przedstawie...
jeden ze znanych wszystkim wymiarów nie pozwala mi na to...
żyję tylko dla Tej Jedynej, już tak długo... jednak nie tak jakbym mógł...
moja historia zaczęła się dawno temu...
dziś jednak jej nie przedstawie...
jeden ze znanych wszystkim wymiarów nie pozwala mi na to...
żyję tylko dla Tej Jedynej, już tak długo... jednak nie tak jakbym mógł...
Subskrybuj:
Posty (Atom)