piątek, 7 września 2007

a wieczorem...

kolejny dzień odchodzi jak przechodnie których mija się na ulicy
mój Abraxas... tak blisko, a jednak tak daleko...
czekam... a to wyrywa się ze mnie, pragnie odlecieć, pofrunąć do Naamah... w krainę Punt,
bez czego nie byłbym człowiekiem... serce, dusza, wszystko to co sprawia że jestem człowiekiem...
jeszcze 39 godzin 43 minuty

środa, 5 września 2007

tęsknię... jesień

Kochanie... jakżesz tutaj zimno... smutno nieprzyjemnie...
ubieram jakieś cieplejsze rzeczy ale one po prostu nie wystarczą...
moje ciało potrzebuje Twojego ciepełka, Twojego uśmiechu, słonecznego pocałunku ktory rozświetlił by ten półmrok nad całym krakowem...
jesień nadchodzi wielkimi chłodnymi krokami...
barwiąc delikatnie liście drzew... odpychając słońce coraz to dalej i dalej...
aby nie mogło ogrzać tego miejsca...
"cafe filo" to jedyna pozytywna myśl jaka teraz przechodzi mi przez głowę...
no i fakt że jeszcze 97 godzin, 37 minut i 15 sekund do przyjazdu pociągu...


czekam... tesknie... kocham...