Kochanie... jakżesz tutaj zimno... smutno nieprzyjemnie...
ubieram jakieś cieplejsze rzeczy ale one po prostu nie wystarczą...
moje ciało potrzebuje Twojego ciepełka, Twojego uśmiechu, słonecznego pocałunku ktory rozświetlił by ten półmrok nad całym krakowem...
jesień nadchodzi wielkimi chłodnymi krokami...
barwiąc delikatnie liście drzew... odpychając słońce coraz to dalej i dalej...
aby nie mogło ogrzać tego miejsca...
"cafe filo" to jedyna pozytywna myśl jaka teraz przechodzi mi przez głowę...
no i fakt że jeszcze 97 godzin, 37 minut i 15 sekund do przyjazdu pociągu...
czekam... tesknie... kocham...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz