piątek, 7 września 2007

a wieczorem...

kolejny dzień odchodzi jak przechodnie których mija się na ulicy
mój Abraxas... tak blisko, a jednak tak daleko...
czekam... a to wyrywa się ze mnie, pragnie odlecieć, pofrunąć do Naamah... w krainę Punt,
bez czego nie byłbym człowiekiem... serce, dusza, wszystko to co sprawia że jestem człowiekiem...
jeszcze 39 godzin 43 minuty

1 komentarz:

Unknown pisze...

schowajmy sie w kasztany, przeklujmy krople deszczu..
zostanmy znowu sami,
Sami,sami..